
sobota, 27 marca 2010
piątek, 26 marca 2010

Moje stado pożera mnie i coraz bardziej odechciewa mi się roli pasterza. Kiedyś to przynosiło radość - teraz owce potrafią tylko beczeć i narzekać. Ich sierść błyszczy w słońcu - mają się za piękne, inteligentne i mądre stworzenia. Kiedy otwierają swoje pyszczki, słychać tylko: beeeeeeeeeee. Nawet te najmilsze pasterzowi... Nie chcą zrozumieć, że kiedy przekroczą próg rzeźni, rzeźnik, patrząc na nie, będzie widział w nich tylko kawałek ładnej baraniny. Tak to jest jak pasterz zapatrzy się w owce wierząc naiwnie, że mogą coś stworzyć razem. Taka też rola owcy - uciekać, nie sluchać pasterza, beczeć w niebogłosy - jak u Gombrowicza odgrywamy swoje role i nikt tego nie zmieni... a jednak szkoda.
Na koniec - już w tym duchu rozpaczy - kawałek dobrej muzyki i jedno z najbardziej niesamowitych ujęć w historii kina: http://www.youtube.com/watch?v=m_yhuhp880s&feature=related
czwartek, 25 marca 2010
środa, 24 marca 2010
poniedziałek, 22 marca 2010
niedziela, 21 marca 2010
To też Twoje miasto
Poranek, w drodze do pracy. Przystanek autobusowy (teren Spółdzielni Mieszkaniowej) z którego nigdzie nie można odjechać. Zabawna historyjka przy okazji wykonywania zdjęcia: kiedy pstrykam przez płot na drodze za mną zatrzymuje się radiowóz policyjny. Jestem jedyną osobą w okolicy 100 m, więc na pewno chodzi im o mnie. Na szczęście nie muszę składać wyjaśnień. Kiedy wracam na drogę, oni odjeżdżają. Nieomal zostałbym spisany za fotografowanie przystanku autobusowego z którego nigdzie nie można odjechać.sobota, 20 marca 2010
"W ZANadrzu" w natarciu oraz koniec zimy
Subskrybuj:
Posty (Atom)








